Gdy tam weszliśmy zobaczyłam przy stoliku moją... rodzinkę. Skrępowana szepnęłam to mojemu towarzyszowi, a on to tylko zignorował i usiadł przy stoliku. W mignięciu oka pojawiła się kelnerka i spytała się nas co zamawiamy. Bartek poprosił o pizzę salami, a ja o spaghetti. Próbowałam się kryć przed rodziną na różne sposoby : kryłam się za menu, szłam do łazienki, “spadały” mi sztućce pod stół itd. Ale to nic nie dało. Bartek (moim zdaniem specjalnie) powiedział do mnie :
-Smakuje ci spaghetti Wiktoria?
-Yyyyyy.. Tak tak - bąknęłam nieznacznie. Zza ramienia zobaczyłam że moja rodzina bacznie mi się przyglądała. Wtem, moja siostrzyczka zawołała :
-Ależ to Wika! Z jakimś chłopcem! - rzuciłam jej mordercze spojrzenie, mając nadzieję że się uciszy, ale ona zaczęła to mówić na całą restaurację. Przestraszona przewróciłam talerz spaghetti na moje ubrania, i załamana wybiegłam z sali z płaczem. Cóż to był za wstyd! Nie wiedząc co robię weszłam do mojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. I zasnęłam. No i tak się obudziłam w pomarańczowym od promieni zachodzącego słońca. Spałam aż sześć godzin! Zdenerwowana spojrzałam w stronę drzwi a tam zobaczyłam główkę mojej “kochanej” siostrzyczki, która nieśmiało powiedziała :
-Mama powiedziała, że kolacja znajduje się w lodówce i możesz ją sobie odgrzać - i szybko zniknęła. Leniwie wstałam z drewnianego łóżka i spojrzałam dookoła. Może opiszę mój pokój - jest on pokolorowany na biało, a meble są raczej drewniane. Wyszłam z sypialni i poszłam do staroświeckiej kuchni z wielkim aż po sufit piecem kaflowym. Niestety, zobaczyłam tam siedzącą przy stole mamę, która najwyraźniej na mnie czekała...
Super :) Za krótkie, czekam na więcej ;D
OdpowiedzUsuń