<brak pomysłu na tytuł :D>
Otworzyłam oczy. Zobaczyłam przed sobą biały sufit. Chwyciłam telefon z stoliczka nocnego i sprawdziłam godzinę. Ale może wpierw się przedstawię - mam na imię Wiktoria i mam 14 lat. Chodzę do 3 gimnazjum i oceny mam raczej przeciętne. Jestem blondynką o niebieskich oczach.
Wyświetlacz pokazał godzinę dwudziestą drugą. Zdenerwowana walnęłam w poduszkę i pomyślałam o dzisiejszym strasznym wieczorze. To była najgorsza randka w całym moim życiu! Była to zupełna klapa, a przecież Marek chodzi do tej samej klasy co ja. Podoba mi się on od 6 klasy podstawówki, a zaprosił mnie tydzień temu na randkę, która odbyła się dzisiaj. A było to tak - mieliśmy się spotkać pod moim blokiem o piątej. Idealnie o tej godzinie zobaczyłam z okna Bartka czekającego na podwórku. Czym prędzej zbiegłam na dół, poprawiając minimalnie fryzurę. Wyszłam na dwór. Był ciepły wieczór i słońce jeszcze świeciło na niebie. Bartek radośnie się przywitał ze mną i powiedział :
-No no no... Nieźle wyglądasz Wera.
-Dzięki - zarumieniłam się.
-Pójdziemy dzisiaj do restauracji obok. -Lubisz włoską kuchnię?
-Ja? Uwielbiam!
-To świetnie - uśmiechnął się. - Więc chodźmy ! - to mówiąc Bartek chwycił mnie za rękę i poprowadził do knajpki naprzeciwko.
...
No, jest fajnie, nie wychwyciłam błędów :) Nie jestem fanką romansów, ale chętnie zobaczę, jak będziesz kontynuowała tą historię :) Życzę duużo weny! :D
OdpowiedzUsuńSpoko spoko ;] ale czemu z stoliczka? Zamiast ze stoliczka.....
OdpowiedzUsuń